Najpierw jest telefon z informacją o rzekomym wypadku bliskiej osoby. Chwilę później pojawia się presja: trzeba natychmiast przekazać gotówkę, bo tylko to ma uchronić syna przed kłopotami. Policja ostrzega, że to wciąż jeden z najczęściej używanych numerów przez oszustów.

Scenariusz jest prosty. Dzwoni mężczyzna podający się za funkcjonariusza, opowiada o poważnym zdarzeniu drogowym, a potem do rozmowy wchodzi rzekomy krewny, roztrzęsiony i proszący o pieniądze. Całość ma wywołać strach i nie zostawić czasu na sprawdzenie, czy w ogóle doszło do jakiegokolwiek wypadku. Policjant nie odbiera gotówki i nie każe wpłacać pieniędzy, żeby załatwić sprawę.

Przy takim telefonie najlepiej od razu się rozłączyć i samemu zadzwonić do bliskiej osoby na znany numer. Informację można też potwierdzić pod 112 albo w najbliższej jednostce policji.

Nie tylko telefon. Oszuści kuszą też zarobkiem z internetu

Drugi schemat krąży głównie w mediach społecznościowych. Chodzi o oferty bardzo prostego zajęcia, reklamowanego jako szybki i wysoki dochód — nawet kilka tysięcy złotych dziennie. Na początku wszystko wygląda wiarygodnie: są instrukcje, grupa, zadania i internetowe konto, na którym pojawiają się rzekome prowizje.

Problem zaczyna się wtedy, gdy trzeba wpłacić własne pieniądze, żeby rzekomo zarobić więcej. Później okazuje się, że środków nie da się odzyskać, a kwoty widoczne na ekranie były tylko przynętą. Saldo na takim koncie nie musi oznaczać realnych pieniędzy.

W obu przypadkach mechanizm jest ten sam: pośpiech, emocje i nacisk na natychmiastową decyzję. Nie warto przekazywać pieniędzy nieznanym osobom, robić przelewów pod obietnicę zysku ani instalować aplikacji bez pewności, kto stoi po drugiej stronie.

źródło: Komenda Powiatowa Policji w Kołobrzegu – Portal polskiej Policji