Betonowy pomost wychodzący w morze na ponad 200 metrów to jedno z tych miejsc, które w Kołobrzegu odwiedzają praktycznie wszyscy. Nie bez powodu – spacer cztery i pół metra nad taflą Bałtyku, z widokiem na otwarte morze i linię brzegową, daje zupełnie inną perspektywę niż zwykłe stanie na plaży. Molo funkcjonuje tu od lat 70. XX wieku i przez dekady stało się nieodłącznym elementem nadmorskiego krajobrazu miasta.

Żelbetowa konstrukcja ma swoje lata, ale po gruntownym remoncie z 2014 roku wygląda solidnie i bezpiecznie.

Historia mola – od drewnianego pomostu do betonowego giganta

Pierwsze molo pojawiło się w Kołobrzegu już w 1881 roku, jako część sanatorium „Zamek Plażowy”. Była to drewniana konstrukcja w kształcie litery T, licząca niecałe 100 metrów długości. Służyła głównie kuracjuszom, którzy szukali świeżego powietrza i możliwości spacerów nad wodą. Szybko stała się popularnym punktem spotkań i relaksu.

Drewniany pomost nie przetrwał jednak II wojny światowej – został zniszczony podczas działań wojennych. Przez kilkadziesiąt lat Kołobrzeg funkcjonował bez mola, aż do początku lat 70., kiedy podjęto decyzję o budowie nowego obiektu. Tym razem postawiono na trwałość – konstrukcję wykonano z żelbetonu, co miało zapewnić odporność na trudne warunki atmosferyczne panujące nad Bałtykiem.

19 czerwca 1971 roku oficjalnie otwarto obecne molo. Od razu stało się najdłuższą żelbetową konstrukcją tego typu w Polsce – tytuł, który utrzymuje do dziś. Dla porównania, słynne molo w Sopocie jest wprawdzie ponad dwukrotnie dłuższe (511,5 metra), ale wykonane z drewna.

Molo w Kołobrzegu przez lata narażone było na działanie słonej wody, wiatru i sztormów. W 2014 roku przeprowadzono generalny remont za 3 miliony złotych, podczas którego wzmocniono konstrukcję i zainstalowano nowoczesną iluminację świetlną.

Co zobaczysz na molo w Kołobrzegu

Spacer po molu to przede wszystkim widoki. Z wysokości 4,5 metra nad poziomem morza można obserwować Bałtyk z zupełnie innej perspektywy niż z plaży. W pogodne dni horyzont wydaje się nieskończony, a przy silniejszym wietrze fale rozbijają się o betonowe podpory z charakterystycznym pluskiem i fontannami wody.

Konstrukcja ma 220 metrów długości i 9 metrów szerokości. To sporo miejsca – wzdłuż całego pomostu ustawione są ławki, na których można usiąść i po prostu patrzeć na morze. Niektórzy przychodzą tu na wschód słońca, inni wolą zachody, kiedy niebo i woda nabierają intensywnych kolorów.

Na końcu mola znajduje się dwupoziomowa głowica z przystanią dla małych statków wycieczkowych. W sezonie cumują tu jednostki oferujące krótkie rejsy po Bałtyku – popularna opcja dla tych, którzy chcą zobaczyć Kołobrzeg od strony morza. Można też spotkać wędkarzy próbujących szczęścia w połowie – niektórym udaje się wyciągnąć nawet diabły morskie.

Wieczorna iluminacja i atmosfera po zmroku

Po remoncie w 2014 roku molo zyskało girlandę świetlną, która wieczorami nadaje mu zupełnie inny charakter. Oświetlenie jest subtelne, ale wystarczająco mocne, by bezpiecznie spacerować po zmroku. Wieczorne przechadzki, szczególnie poza sezonem, mają swój klimat – mniej ludzi, szum fal i delikatne światło tworzą całkiem przyjemną atmosferę.

W sezonie letnim na molo i wokół niego organizowane są różne wydarzenia kulturalne i rozrywkowe. Bywa tłoczno, ale to część uroku tego miejsca – tętniące życiem centrum uzdrowiskowej dzielnicy.

Dla kogo jest molo – rodziny, fotografowie, spacerowicze

Molo w Kołobrzegu to miejsce dla praktycznie każdego. Rodziny z dziećmi przychodzą tu, by pokazać maluchom morze „z każdej strony” – dla wielu dzieciaków to pierwsza taka okazja. Szeroki pomost i barierki sprawiają, że jest bezpiecznie.

Fotografowie uwielbiają to miejsce za możliwości, jakie daje – zdjęcia podczas wschodów i zachodów słońca, fale rozbijające się o konstrukcję, mewy w locie. Zimą, gdy molo pokrywa się lodem, a morze jest wzburzone, można uchwycić naprawdę dramatyczne kadry.

Dla spacerowiczów i kuracjuszy to punkt obowiązkowy w codziennej rutynie. Morskie powietrze bogate w jod i aerozol solny ma właściwości zdrowotne – nie bez powodu Kołobrzeg od ponad wieku funkcjonuje jako uzdrowisko.

Molo stanowi przedłużenie ulicy Mickiewicza i doskonale łączy się z infrastrukturą nadmorską – bulwarem Jana Szymańskiego i pobliskim Parkiem im. Stefana Żeromskiego. To część szerszej strefy spacerowej ciągnącej się wzdłuż brzegu.

Praktyczne informacje – bilety, godziny, dojazd

Ceny biletów: Od 24 kwietnia 2026 roku w sezonie turystycznym obowiązują opłaty za wejście na molo. Osoby opłacające opłatę uzdrowiskową płacą 2 zł. Mieszkańcy Kołobrzegu korzystają z mola bezpłatnie. Bilety można kupić w kasach i automatach przy wejściu lub online na stronie MOSiR Kołobrzeg.

Godziny płatne: Od 9:00 do 22:00. Po godzinie 22:00 wejście jest bezpłatne. Poza sezonem (od października do końca kwietnia) dostęp jest darmowy.

Jak dojechać: Molo znajduje się przy bulwarze Jana Szymańskiego w dzielnicy uzdrowiskowej, na przedłużeniu ulicy Mickiewicza. Z centrum Kołobrzegu można dojść pieszo w kilkanaście minut. W pobliżu są liczne parkingi, choć w szczycie sezonu znalezienie miejsca może być wyzwaniem. Warto rozważyć dojazd rowerem – wzdłuż bulwaru prowadzą ścieżki rowerowe.

Ile czasu przeznaczyć: Sam spacer tam i z powrotem to około 15-20 minut, ale warto zaplanować więcej czasu, żeby spokojnie posiedzieć, poobserwować morze i okolicę. Godzina to rozsądne minimum, choć wielu spędza tu znacznie dłużej, szczególnie podczas zachodu słońca.

Ciekawostki i dodatkowe atuty

Molo w Kołobrzegu nie jest najdłuższe w Polsce, ale jako żelbetowa konstrukcja wyróżnia się trwałością. Budowa z lat 70. przetrwała dziesiątki sztormów i surowych zim, co świadczy o solidności wykonania przez gdańską Hydrobudowę.

Warto zwrócić uwagę na mewy – są tu wszędzie i nie boją się ludzi. Niektórzy turyści karmią je w locie, choć oficjalnie nie jest to zalecane. Ptaki szybko nauczyły się, że molo to dobre miejsce na łatwy posiłek.

Dla miłośników wędkarstwa molo oferuje dostęp do głębszej wody niż plaża. Można tu złowić różne gatunki ryb, w tym dorsze, płastugi, a czasem nawet egzotyczne okazy jak diabły morskie.

Okolica mola to też dobra baza wypadowa do dalszych spacerów – w jedną stronę ciągnie się bulwar z licznymi kawiarniami i restauracjami, w drugą strefa plażowa i park nadmorski. Po wizycie na molo można więc kontynuować zwiedzanie bez wracania do punktu wyjścia.

W zimie, gdy turystów jest znacznie mniej, molo nabiera zupełnie innego charakteru. Wzburzone morze, silny wiatr i niemal pusta przestrzeń tworzą surowy, ale fascynujący klimat. To dobra pora dla tych, którzy wolą spokój od wakacyjnego tłoku.